Codzienność

Wartość Franka w przeliczeniu na szczęście

Wartość Franka w przeliczeniu na szczęście.

Kangurów nie ma, ale jest Szwajcaria. 
Niejedna osoba, która słyszy nazwę tego maleńkiego kraju robi wielkie oczy, usta w karpia i kiwa głową niczym czworonożny szczeniak z deski rozdzielczej dziadkowego lanosa. Ile jest w tym prawdy? Tego oczywiście się nie dowiesz, dopóki sam nie spróbujesz zapuścić się w owe strony… Ja pokażę je swoimi oczami.

Fot. Chudehusi - Zdjęcia prywatne Zu

Pierwszy raz tam trafiłam jako stażysta firmy budowlanej. Po roku nie chciałam wracać do Polski i zdecydowałam się na kolejny półroczny staż. Później wróciłam do ojczyzny i doznałam szoku. Zderzenie z rzeczywistością, a zatem łaskawej obsługi w sklepie, czy też wiecznego grymasu na „odpierdol się” nie pozwalały mi normalnie funkcjonować. Przez prawie 3 miesiące dochodziłam do siebie, żeby móc pokochać Łódź. I tak też po dwóch latach się stało. …ale to nie wpłynęło na marzenia o otwieraniu oczu wraz ze śpiewem ptaków, czy zasypianiu przy melodyjnej kołysce dzwonów zawieszonych na szyjach szczęśliwych krów czy krągłych owieczek… Nie spodziewałam się, że potrzeba pracy na farmie będzie tak silna, tym bardziej że imprezować i korzystać z miejskich wygód potrafiłam lepiej niż dobrze ;p …ale o płynięciu na „łódzkich” falach opowiem innym razem – tymczasem nieco bardziej przyziemny temat. 

Fot. Jezioro Thun - Prywatne zdjęcia Zu

Pierwszy raz pomyślałam o  byciu farmerką jakieś 2 lata temu. Chciałam do Australii, bo kangury, bo koala* (*BTW dwa dni temu usłyszałam jak ryczą… już przestały być takie słodkie), bo kapelusz z krokodyla zębami, bo coś tam jeszcze… Ale to w pytę daleko, więc pewna mądra i najbliższa mi duszyczka (dziękuję Mamo!) wspomniała kraj, który już raz odwiedziłam, a ona wiedziała jak za nim bardzo tęskniłam. Gdzie zieleń trawnika i łany pola nadają rytmu codzienności. Gdzie szum rzek, potoków i strumieni łaskawie owiewa chłodem w upalne dni, a szczyty przykryte śniegiem rozgrzewają do czerwoności zagorzałych piechurów i narciarzy. Tam, gdzie po wiejskiej stronie życia panuje serdeczne „Dzień Dobry” do absolutnie każdego przechodnia, a „wielkomiejska” dżungla grzeszy czystością i uporządkowaniem. Raj. Ale teraz posłuchajcie tego. Wyobraźcie sobie, że mama krzyczy na skarpety, których nie może doprać, bo chodziło się „boso” po mieszkaniu. Tutaj, ta sama wielbicielka domowego porządku nie zauważy bródu na skietach po przejściu 3 km bez butów. Da się? Oj da. 

Fot. Blausee - Prywatne zdjęcia Zu
Fot. Prywatne zdjęcia Zu

Kraj z kulturą osobistą godną rodziny królewskiej. Ludzie serdeczni zgodnie z poziomem osiągniętego spokoju. Zwierzęta tak samo zdrowe i szczęśliwe jak dzieciaki wysmarowane błotem lub jedzeniem w najlepszych czasach swojego życia. Bosze, jak mogę tak bardzo doceniać inny kraj biorąc pod uwagę fakt bycia patriotką. Czy to oznacza zatem, że nią zwyczajnie nie jestem? ALBO, może jest mi cholernie przykro, że z naszą wielkowiekową historią i pięknym urodzajem wkoło nie potrafimy jako naród tego docenić, ani cieszyć się niczym… W tej samej ojczyźnie, gdzie nie czuć piniondza, tylko się na niego nieubłaganie czeka od 1ego do 1ego…

Fot. St. Beatus Caves - Prywatne zdjęcia Zu
Fot. Murten - Prywatne zdjęcia Zu
Fot. Murten - Prywatne zdjęcia Zu

Cóż ja mogę… Panie i Panowie, zapraszam do oazy spokoju przy woni czekolady i sera. Może nie uświadczycie tutaj Mietka w bramie lub też ominie Was skoczek w blokowisku na Bałutach, ale za to doznacie niezapomnianych widoków polujących sokołów, spędu czystych krów czy widoków jeźdźców (w tym i mnie) na każdym zakręcie. A dla miłośników nieco mniej wieśniackich klimatów – festiwale w górach czy parady techno to istne sztosy! 

Pisała Zu. Yo!

Fot. Prywatne zdjęcia Zu

10 komentarzy

  • Walicka Lidia

    Jestem pod wrażeniem Twoich zdolności pisarskich. Z jaką lekkością opisujesz swoje przeżycia i doznania estetyczne oraz spotkanie z naturą.
    Kochanie moje wiesz jaką jestem patriotą i zagorzalą zwolenniczką Unii Europekskiej.
    Szwajcarią jest w Schengen, zachwycilam się odwiedzając Ciebie. Choć wiem ,że przezywalas ciężkie chwile to wiem, że znajdziesz tam szczęście.
    Przykro mi, że nie mogłaś rozwijać się w kraju z takim potencjałem wiedzy, badań, które robiłaś w Szwajcarii. Nie docenia się młodych naukowców. Tam każdy odnosi się z szacunek do wsxystkich….
    Rób to co kochasz, co daje Ci radość i zadowolenie…. Twoje szczęście jest tez moim szczęściem.
    Kocham Cię bardzo😁😘❤❤❤❤❤❤

  • Monika

    Ładnie napisane, bardzo miło czyta się twój tekst 😊 Szwajcaria „oazą spokoju”? Nie zawsze, ale mimo to perspektywy na przyszłość są ogromne! Podoba mi się twój optymizm i dążenie do celu 😁👌 tak trzymaj! Pozdrawiam M.

    • Zuzanna Świrska

      Bardzo dziękuję Moniko! Oczywiście, nie jest tylko kolorowoo, ale staram się jak mogę nie gubić w tym wszystkim optymizmu i siły (choć i czasem tej brakuje ;p). Pozdrawiam i zapraszam ;))

  • Sandra Góralczyk

    Przy tych opisach przyrody to nawet Orzeszkowa by się powstydziła! Piękne zdjęcia, intrygujący opis, cudowna Szwajcaria, czekam na więcej!
    PS. Czy znają tam Krzysztofa Krawczyka?

    • Zuzanna Świrska

      Ależ mi niezmiernie miło! Dziękuję, rumieniec zalewa moją twarz! :* …a jak nie znajo Krzysztofa to poznajo!

  • MartaG

    Tak to cudnie opisałaś, że od razu chce się pakować plecak i ruszyć w drogę😍❤️🧡💛🏃‍♀️

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *