Codzienność

Stoicyzm i szczęście

Stoicyzm i szczęście

Problemy z definicją szczęścia

Raj Raghunathan przytacza w swojej książce badanie, z którego wynika, że tylko niewielki odsetek ludzi stwierdza, że w życiu szukają szczęścia, a nie pieniędzy, rodziny albo rozwoju zawodowego. A ja twierdzę, że to nie dlatego, że oni tego szczęścia nie chcą, tylko dlatego, że mają problemy z jego zdefiniowaniem.

Dlaczego nie życzymy sobie szczęścia

Wydaje mi się, że pierwszy problem polega na tym, że wszystkim nam wstyd tego, że chcemy „tylko” szczęścia. Bo przecież nikt wokół nie wymienia takiej drobnostki. Każdy chciałby mieć coś, na co trzeba zapracować, co trzeba kupić, co trzeba zdobyć. Zupełnie jakby szczęście przychodziło znikąd i robiło to zupełnie spontanicznie. Ciąży na tym „szczęściu” fatalne odium życzeń, które składamy sobie przy różnych okazjach – składamy sobie życzenia szczęścia, ale w gruncie rzeczy mało kto wierzy, że życzenia mogą się ziścić, a poza tym traktujemy „szczęście” jak bardzo pojemny worek. Trochę tak, jakbyśmy mówili: „a, nie wiem, czego chcesz, więc życzę ci szczęścia, bo w tym zmieści się wszystko”. I większość z nas nawet w dyskusji z głosem wewnętrznym odczuwa pewne zażenowanie na myśl, że jedynym marzeniem mogłoby być właśnie szczęście. Jest tym gorzej, że już sami nie potrafimy go zdefiniować.

Definicję szczęścia narzuca otoczenie

Z każdą chwilą spędzoną przed monitorem coraz trudniej jest nam definiować szczęście. Po pierwsze ze względu na reklamy, a po drugie ze względu na pewne mechanizmy nagrody powiązane z portalami społecznościowymi. Wszędzie tam widać uśmiechnięte (a więc „szczęśliwe”) twarze, co stwarza złudzenie, że do osiągnięcia szczęścia trzeba właśnie drogiej wycieczki, nowego samochodu, domu w luksusowej dzielnicy, romantycznej kolacji, wygranej na loterii albo posiadania bloga, który zarabia tysiące złotych sam z siebie. I po godzinie spędzonej na Facebooku, a tym bardziej Instagramie, odłączamy się od sieci z nową definicją szczęścia. Z definicją szczęścia, której jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej nie bylibyśmy w stanie ułożyć. Z definicją, która nie jest prawdziwa, ponieważ została narzucona z zewnątrz.

Szczęście to zawsze stabilność

W takich warunkach trudno będzie zdefiniować szczęście z jeszcze jednego powodu – otóż każda solidna definicja musi uwzględniać fakt stałości tego stanu. Potrzebna jest pewność, że szczęście, po spełnieniu wymogów początkowych, będzie mniej więcej niezmienne. Tymczasem każdy nowy kontakt z niewyobrażalnie zniekształconą rzeczywistością przedstawianą w sieci, powoduje, że tymczasowa definicja szczęścia ulega drastycznej przebudowie. Bo okazuje się, że ta dzielnica, w której mieszkanie było szczytem marzeń rok temu, dziś już nie jest modna, a ten samochód, który miał być gwarancją szczęścia dwa miesiące temu, teraz ma solidnego konkurenta. Tu nie ma mowy o stabilności.

Wielki powrót do stoicyzmu

Jako fan filozofii stoickiej próbuję szczęście zdefiniować właśnie z jej perspektywy. Być może dlatego, że mnie nie stać na dom ani samochodów, ale być może dlatego, że filozofia, która przetrwała parędziesiąt wieków, musi mieć w sobie coś więcej niż reklamy, o których zapomina się po miesiącu. Właśnie u stoików widzę szansę na stałość. Skoro, jak twierdzili Zenon z Kition, Seneka i Marek Aureliusz jedyne, czym mogę dowolnie zarządzać, jest mój stosunek do świata, to właśnie on może stać się centrum szczęścia. Mogę, zamiast wyobrażać sobie, co daje mi szczęście, przyjmować ze spokojem to, co mi się przytrafia.

Jakie to ma konsekwencje? Wydaje mi się, że nawet dalej idące, niż wynika z prostego rozumienia stoicyzmu. Nie widzę możliwości uznania siebie za szczęśliwego mocą własnej deklaracji, ale zachowując stoicki spokój, mogę pokonać problemy i przyznać sobie zasługi za ich pokonanie, mogę zmierzyć się z przeszkodami i pogratulować sobie wynalezienia sposobu na ich przetrwanie. Mogę wreszcie dotrzeć do czegoś, co nie zmienia się jak świat w reklamach – do ludzi. Do ludzi o stałych, ugruntowanych poglądach, o wyklarowanym oglądzie rzeczywistości i stałej hierarchii wartości. I tutaj mogę szukać szczęścia.

Autor tekstu: Robert Wąsik 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *